Until the day I die.
sobota, 28 stycznia 2012
Samotność dopada nocą.
Spanie to najłatwiejsza rzecz. Wystarczy tylko zamknąć oczy, ale wielu z nas, sen nie jest pisany. Chcemy, ale nie wiemy, jak go osiągnąć, ale gdy zmierzamy się z demonami, zmierzamy się ze strachem. I prosimy innych o pomoc. Noc nie jest taka straszna, bo... dochodzi do nas, że nie jesteśmy sami w ciemności.
Zamknąć burdele i otworzyć serca...
Wszyscy łatwo temu ulegamy. Lękowi i niepewności przed nieznaną przyszłością. Ostatecznie to bezcelowe, ponieważ całe to zamartwianie się, snucie planów na to, co może, ale nie musi się wydarzyć tylko pogarsza sprawę. Więc wyprowadź psa albo się zdrzemnij, ale cokolwiek robisz, przestań się zamartwiać. Ponieważ jedynym lekarstwem na paranoje jest być tutaj tak po prostu.
Zmiany.. każdy się ich boi.
Musimy się wciąż rozwijać. W prawie każdej minucie, ponieważ świat może się zmienić w mgnieniu oka. Nie ma czasu na oglądanie się za siebie. Czasem jesteśmy zmuszani do zmian. Czasem zachodzą przez przypadek. Wciąż musimy wymyślać nowe sposoby na naprawienie siebie, więc zmieniamy się. Przystosowujemy się. Tworzymy nowe wersje siebie samych. Musimy być pewni, że ta nowa zmiana, jest ulepszeniem poprzedniej.
That's what you get.
Chciała, byś pozwalała sobie na upadki, popełniała błędy. Bo to składa się na naszą osobowość. Tak się uczymy. A największą radość sprawiają nam rzeczy, których nie planowaliśmy.
czwartek, 26 stycznia 2012
Pamiętasz? razem na zawsze, razem do piekła.
Dzisiaj doszłam do wniosku, że ludzie to tak naprawdę szuje. Przyjaźnie się rozpadają tylko ze względu na zmianę szkoły czy brak czasu. Pamiętasz co sobie obiecałyśmy? Bo ja tak. Pamiętam, kiedy mówiłyśmy sobie, że mimo wszystko nasze relacje się nie zmienią. Będą takie, jak były od początku, że zawsze możemy na siebie liczyć, niezależnie od dnia czy godziny. Złamałyśmy obietnice, ale przyzwyczaiłam się do osób, które mnie opuszczają po pewnym czasie. Czasem to boli, ale teraz jest mi to obojętne. Nie rozumiem zupełnie dlaczego, bo traktowałam Cię jak siostrę. Nawet nie raczysz mi odpisać, albo piszesz do mnie tylko jak coś chcesz...
Ja i Ty, nasze myśli jak i czarne sny...
Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo jesteś dla mnie ważny. Czasem nie robiąc nic, robisz dla mnie wszystko. Każdy Twój uśmiech sprawia, że także mój się pojawia. W tak krótkim czasie stałeś się dla mnie najważniejszy, jesteś wszystkim, dosłownie. Uwielbiam z Tobą planować przyszłość, nawet tą najbardziej odległą od teraźniejszości, to takie fajne. nie wyobrażam sobie tego, gdy Cię nie ma w moim życiu. i dziękuję.
Jak do cholery to zrobiłeś, że się w Tobie zakochałam?
Cały czas Cię szukam. Kiedy budzę się i zasypiam, kiedy patrzę w jego oczy i zaglądam w głąb jego serca i nie poddam się, bo wiem, że nadejdzie dzień, kiedy zawitasz w moim sercu i oznajmisz 'cześć, już jestem. Przepraszam, ale trochę błądziłam'. Wtedy poczujesz wielką ulgę i zobaczysz uśmiech w każdym momencie spoglądania na moją twarz czy też odczucia, że o Tobie myślę. Za każdym razem będziesz czuć podziękowania od mojej osoby za to, że jesteś. Czuję, że już niedługo usłyszę pukanie do drzwi. Wtedy przytulę Cię mocno i zaproszę do środka. 'zostań jak najdłużej, rozgość się'.
Subskrybuj:
Posty (Atom)